• Wpisów: 16
  • Średnio co: 132 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 17:35
  • Licznik odwiedzin: 2 470 / 2255 dni
 
anzelinaoli
 
Zolina: W tym samym czasie do  Kevina zadzwonił telefon. Był to Michel.'Oo o wilku mowa' pomyślał i odebrał.
-Tak?
-Siema stary- odezwał się głos w telefonie - chyba domyślasz się po co dzwonię?
- Może i domyślam ale zapłaty i tak nie dostaniesz, wszystko poszło nie tak. Z resztą przez Ciebie leżała Ona w szpitalu, i pomyśleć, że to też moja wina. Miałeś ją tylko lekko przestraszyć, a ja uratować..
-Sory, ale to nie moja wina, że ta dziewczyna wzbudza we mnie takie emocje.
    Pech chciał, iż właśnie w trakcie ich rozmowy Karmi była na górze, nie rozumiała nic z tego co mówił Kevin.'Jak to?! To on to wszystko zaplanował?!' Weszła z hukiem do jego pokoju, nie hamując złości.
-Co to wszystko ma znaczyć Kevin??- zapytałaz oburzeniem, złością i smutkiem w oczach.
-Ej oddzwonię do Ciebie - po czym rozłączył się i skierował wzrok w kierunku siostry.
-Karmel stój! to nie tak jak myślisz, ja tylko chciałem zeby Amy była moja.. - miał głuchą nadzieję, że siostra go zrozumie.
- Jak można być tak podłym KEvin! Masz świadomość co Ty jej zrobiłeś. Wiesz co? Nie pokazuj mi się więcej na oczy.- po czym wszyła trzaskając drzwiami.
Zaczęła biec, płakać. Nie rozumiała jak to się mogło stać, wiedziała, że Kevin jest podły ale nigdy nie myśłała, że aż tak.
Biła się ze swoimi myślami. Powiedzieć, czy nie powiedzieć..

Nie możesz dodać komentarza.