• Wpisów: 16
  • Średnio co: 135 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 17:35
  • Licznik odwiedzin: 2 530 / 2311 dni
 
anzelinaoli
 
Zolina: RODZIAŁ 3
Gdy Amy obudziła się było około godziny 10:00, aż sama się dziwiła, że po tak krótkim śnie jest wyspana. Przeciągnęła się jeszcze, wstała i poszła do łazienki. Wykąpana, zeszła na dół gdzie stało już przygotowane dla niej śniadanie.
-Mmm.. Gofry z nutellą - powiedziała głaszcząc się po brzuchu.
Jedząc nie zauważyła, iż na blacie leży koperta z jej imieniem. Dopiero podczas sprzątania znalazła ją. Miała nadzieję, że był to list od schroniska. I Miała rację.
Delikatnie otworzyła kopertę i zaczęła czytać list:

Droga Pani Amelio Smith,

Informujemy Panią, iż Pani podanie o wakacyjną pracę w schronisku zostało rozpatrzone pozytywnie. Prosimy o niezwłoczne zgłoszenie się do placówki.

Miejskie Schronisko w Miami.

Dziewczyna czytając to mało nie oszalała z radości, od razu zadzwoniła do przyjaciółki, oczywiście obudziła ją.
-Amy co jest tak ważnego, że budzisz mnie tak rano?- zapytała Karmi ziewając.
-Karmi nie uwierzysz! - Była tak podekscytowana, że nie mogła wydusić z siebie słowa.
-w co?
-dostałam tą pracę! - Amy prawie wykrzyczała jej tą informację do ucha.
-Amy słonko cieszę się ale czy mogę dalej iść spać? Pozwól, że będziemy to świętować dzisiaj na plaży? Pamiętasz, że mamy dzisiaj tam ognisko?
- tak, tak. - oczywiście, że nie pamiętała
- wiedziałam, wiedziałam, że zapomnisz!
- dobra, przepraszam. Ale zrobię Ci tą przyjemność i pójdę, dawno nie kąpałam się w oceanie o zachodzie słońca - zaśmiała się do słuchawki
- nie zawiedz mnie! - wydusiła z siebie ospanym głosem po czym natychmiast się rozłączyła
-Dobranoc - Amy szybko wypowiedziala te slowa lecz dziewczyna ich nie usłyszała.

Amelia jeszcze przez chwilę nie mogła dojśc do siebie. Pomyslala, ze od razu pójdzie do schroniska
- nie ma co zwlekać, bo jeszcze znajdą kogoś innego- powiedziała do siebie.
Szybko ubrała się, podkreśliła makijaż i wybiegła z domu. Wsiadła na swój miętowy rower, wsadziła słuchawki w uszy i pojechała wzdłuż drogi.
jadąc spoglądała kątem oka na mijających ją przechodniów, gdzieniegdzie spacerowały jakieś młode pary, na których widok Amy robiło się niedobrze, gdzieniegdzie jakaś pani na spacerze ze swoim pupilkiem, ale to nie to przykuło jej uwagę, a mianowicie były to małe dzieci bawiące się tak jak kiedyś ona w tym samym parku, przy tych samych drzewach, aż zapragnęła zamienić się z nimi miejscami. Spojrzała jeszcze raz w ich kierunku, uśmiechnęła się tylko i popedałowała dalej.

Zatrzymała się dopiero widząc już szyld z napisem ‘schronisko’. Przyczepiła rower do balustrady i z ciągłym uśmiechem na twarzy, który nie schodził jej od samego poranka, weszła do budynku.
-Dzień dobry- zawołała radosnym głosem
- dzień dobry dziewczynko, co Cię do nas sprowadza? - odpowiedziała jej miła starsza pani, siedząca w recepcji
-nazywam się Amy, to znaczy Amelia Smith..
-Ach tak! Amelia? A może wolisz, żebym mówiła Amy?
-Jeżeli to nie kłopot, to własnie wolałabym Amy. Dzisiaj dostałam od państwa list dotyczący mojego zgłoszenia w sprawie pracy.
-Och, to dziwne, że dopiero dzisiaj. Ale nieważne. Tak, zgłoszeń było mnóstwo ale Twój list przekonał nas najbardziej, dlatego masz ta pracę- kobieta uśmiechnęła się do niej po czym dodała- od kiedy możesz zacząć?
- hmm.. Od dzisiaj?
- oj dziecinko, naciesz się jeszcze tym dniem, widzę, że wiadomośc o tej pracy bardzo Cię ucieszyła, nieprawdaż? -dziewczyna czuła spojrzenie , spokojne spojrzenie kobiety, które rozpoznało ją na wylot.
- dokładnie, ma Pani racje.- kiwnęła głową.
- więc może być jutro?
-tak, na którą godzinę mam przyjść?
- zjaw się u nas na 9:00 .
- w takim razie jeszcze raz dziękuję i do widzenia!
- Do zobaczenia skarbie.

Dziewczyna podekscytowana wybiegła z budynku nie zauważając chłopaka na, którego wpadła.
- ja prze..- gdy zobaczyła na kogo wpadła jej oczy się rozszerzyły- Kevin?! Co Ty tu robisz?- powiedziała lekko zdziwionym i rozzłoszczonym głosem
-chyba o to samo powinienem zapytać Ciebie- odpowiedział lekko zmieszany.
Amy dopiero teraz zauważyła koszulkę, którą miał na sobie chłopak, z logo schroniska ‘0 nie’ pomyślała.
- od jutra będę tu pracować. - powiedziała to tak jakby cały entuzjazm bijący od niej odleciał gdzieś do innej osoby, a mianowicie do Kevina. Jednak nie do konca Kevin był szczesliwy, pomyślał, że dziewczyna dowie się o jego drugim życiu, całkiem innego chłopaka, normalnego zwyczajnego, którym był w swoim świecie z dala od kolegów.
-i widzę, że Ty też tu pracujesz- zmrużyła oczy- to jakaś praca charytatywna czy co? Musisz odrobić godziny w wakacje bo źle zachowywałeś się w szkole. Och biedactwo.
Kevin już przygotowywał się do odpowiedzi, gdy zza drzwi wyłoniła się starsza pani ta sama co przed chwilą obsługiwała Amel.
-o widze Kevin, że poznałeś już naszą nową pracownicę, ale teraz pozwól do mnie, mamy dużo pracy.  A i Do zobaczenia jutro Amy!
- Do zobaczenia- uśmiechnęła się do niej,a do Kevina wysłała tylko groźne spojrzenie.
Nie mogła wyrazić złości jaka w niej powstała, jedna czuła też zadowolenie. Nie umiała tego opisac, odpieła rower  i Zadumana oddaliła się w stronę domu.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego