• Wpisów: 16
  • Średnio co: 135 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 17:35
  • Licznik odwiedzin: 2 530 / 2311 dni
 
anzelinaoli
 
Zolina: NASTOLETNIA OPOWIEŚĆ!

ROZDZIAŁ 1.

PóŹny wieczór, sobota. Amy smith jak zwykle siedziała na swoim parapecie popijając gorącą czekoladę z 6 piankami. Tak jak kochała. Proporcje były tu bardzo ważne, delikatność smaku i odpowiednia słodkość dzięki piankom. Patrząc w gwiazdy zapragnęła
szczęscia, nie rodzinnego czy od przyjaciół. Bo taki posiadała. Ale miłości, najzwyczajniej w świecie pragnęła szczęscia, które
dałaby jej miłość. Poczuła napływające łzy do jej oczu, w tej samej chwili wyrzuciła pesymistyczne myśli z jej głowy.
-Jak się zdarzy, będzie fajnie. Ale teraz nie ma co rozpaczać o samotności.
Powiedziała do siebie, w tej samej chwili przyszedł do niej sms. Z lekka nadzieją spojrzała na wyświetlacz telefonu z myślą
że może to ten tajemniczy chłopak z klubu, który po długiej rozmowie wyciągnął w końcuu od niej jej numer telefonu. Widząc od kogo dostala wiadomość, jej oczy posmutnialy.
- Ach tak oczywiście to Karmi.
Karmi była przyjaciółką Amy. Znały się od dzieciństwa, cały czas razem. Przeczytała wiadomość :
'no już, zbieraj tyłek i nie siedź w tym oknie (zapewne tak robisz) i idziemy potańczyć'
Amy z niechęcią spojrzała na szafę, odpisując przyjaciółce.
'nie mam ochoty'
Nie było to prawdą, chciała tam isc. wiedziała, ze może spotkać tam jego. To co, że nie znała jego imienia, to co, ze nie wiedziała
nic o nim, czuła, że coś ciągnie ją do niego. Ale wiedziała, że to nie ta partia, wyższa liga, typ bananowca, który ma to co chce.
Amy byla inna, choc nie narzekała na brak pięniedzy. Przeciwnie miala ich az nadto, i ciagle rozpieszczana. Rodzice po rozwodzie
tylko przescigali sie z prezentami dla niej. Miała już tego powoli dosyć.
jej przemyslenia przerwala wiadomosc.
'już po Ciebie idę, 15 minut. streszczaj sie. do zobaczenia:*'
Wydala z siebie dzwiek niezadowolenia, nie lubiła jak Karmi stawiała ją pod scianą i dokonywala za nią wyboru.
wstala z parapetu, i zagladajac do szafy zastanawiala się jak się ubrać.
-I tak nie mam nic glamour, więc postawię na luz.
powiedziala tak jakby rozmawiala do szafy. po chwili wyjela z niej rurki z krokiem, bokserkę, która opinała się na jej
idealnym brzuchu do tego czarna bluzę z kapturem DC, rozpinana z przodu. dobry zestaw, pomyslala i poszla do lazienki, ogarnąc się.
wziela szybki prysznic, podszuszyla wlosy, uczestala i podkreslila swoje oczy
-może być- spojrzala na siebie w lusterku.
-Amy kochanie! KArmi już na Ciebie czeka - zawołała Mama z dołu.
- No tak mogłam się domyślić, że zaplanowałaś moje wyjscie razem z nią- odwrociła się w stronę przyjaciolki - zdrajca- po czym wypiela do niej jezyk
ta sie tylko zasmiala i powiedziala
- no już idziemy!
Dziewczyny ucalowaly panią Smith, i poszły na przystanek.
- Nie wierzę, że znowu knułaś z moją mamą na mój temat Karmi!
- oj nie złośc się na mnie! Po prostu Twoja mama wie, że po ich rozwodzie, rzadkow ychodzisz i martwi się trochę o ciebie
-ALe nic mi nie jest!
- no dobrze, szybko autobus juz jedzie- wskazala ręką i pobiegly na przystanek.
Po chwili siedzialy juz w autobusie, ich spojrzenia zetkenly się i zaczely sie smiac. Czesto tak mialy, jedno spojrzenie wystarczylo aby nie złościły się już na siebie.
- No dobra wybaczam Ci! ale to bylo ostatni raz- zasmiala się Amy
- okej - odpowiedziala jej z malo przekonujacym glosem
- na maly palec?
KArmi spojrzlaa na nia zszokowana, wiedziala, że przysiegi na maly palec nie mozna poz zadnym pozorem zlama, bynajmniej tak sie umowily, takie byly
ich zasady.
- no weeeeez.
Amy tylko spojrzala grożącym wzrokiem na Karmi
- no dobra, ale nia patrz juz tak na mnie
Zlapaly sie za najmniejsze palce u dloni
-powiedz to.- nakazala jej amy zde smiechem
- dobra, JA KARMI JENSEN OZNAJMIAM IŻ NIGDY WIECEJ NIE BEDE KNULA ZA TWOIMI PLECAMI Z TEOJA MAMA AMEL SMITH! pasuje?
-pasuje- zasmiala sie Amy- o! wysiadamy.
Z  przystanku autobusowego na którym wysiadły było już widać wejście do klubu, obstawione przez dwoch bramkarzy.
-Musimy? - Zapytala Amy z lekka złością w glosie
-oj, chodz!
- dobra- wymamrotala
Karmi wziela ja za nadgarstek i poszly w kierunku wejścia. Na szczescie nie było aż tak duzej kolejki, po niespełna 15 minutach były już w śrdoku. Amy rozglądała się nerwowo, jakby szukała czegos. A mianowicie, szukala. Jego. Jego spojrzenia, jego niebieskich oczu. Z tego wszystkiego wyrwala ją Karmi.
-hej uspokoj się! On stoi tam - i wskazala dlonia na blondyna stojącego pod sciana. Wyglądał na lekko zasmuconego, co zdziwilo Amy. Zawsze kipial radością. I co dziwniejsze nie było w okol niego tlumu ‘fanek’ jak już zdążyła zauważyć.
-ale kto?!- udala, ze nie wie o co chodzi.
-tak dobra jestes w klamaniu, ale z tym mnie nie oszukasz.
Nie odpowiedziala nic tylko uśmiechnęła się do niej i odruchowo spojrzała w strone chłopaka. Ich wzrok napotkal siebie, jego twarz rozpromieniala. Tak jakby jej szukal. Amy od razu odwróciła glowe w stronę baru, czując speszenie zbyt dlugim spojrzeniem nieznajomego. W pewnej chwili poczula dotyk na jej plecach, odwróciła się energicznie myśląc. Zamurowalo ja gdy zobaczyla go, i to spojrzenie sprawilo, ze dostala rumieńców na policzkach.
-Amy, tak?- spojrzał na nia, a ona tylko myślała ‘no powiedz cos’, ‘wydus z siebie chociaż slowo’
-yy, tak? A Ty? - uśmiechnęła się lekko do niego, próbując ukryć zakłopotanie
-wszystkiego najlepszego z okazji imienin! - wydukal i uśmiechnął się tak, ze Amy pomyślała, ze zaraz zemdleje, nigdy wczesniej nie widziala takiego uśmiechu.
- Ale skąd…? - nie dał jej dokończyć, tylko wzrokiem wskazal na Karmi.
- A to już wszystko wiadomo -popatrzyla z przymrużonymi oczami na przyjaciółkę.
- ale nie miej jej nic za złe - zaśmiał się
- no dobrze, dziekuje Ci. Tylko mógłbys mi się jedynie przedstawic - Amy niepewnie wypowiedziala te slowa, jakby nie była pewna czy to nie sen.
- a tak zapomniałem! Przepraszam. Jestem Kevin - wyciągnął szczuplą dłon z kilkoma opaskami na ręku, w stronę dziewczyny. Uscisnela jego dlon. Była ona miękka i delikatna, aż Amy lekko się wzdrygnęła, zbyt szybko zabierając reke. Chwile zastanawiala się jak przerwac ta krepujaca cisze. ‘Musze’ być soba powiedziala w myslach.
-  w takim razie, jeżeli mam już te imieniny, to napijmy się za hmm.. Moje zdrowie? - wypalila i spojrzała na niego, uśmiechając się. Szczerze uśmiechając się, co było dla niej dziwne. Nigdy nei zachowywala się tak w obecności chłopaka. Nie wiedziała czy robi zle, pomyślała, ze musi szybko znaleźć Karmi, ale nigdzie jej nie widziala.
- proponuje jIn z tonikiem?-spojrzała w stronę Kevina pytająco. - pasuje?
- Pasuje! Masz gust dziewczyno.
Amy nie nie odpowiedziała tylko uśmiechnęła się do siebie odwracając się  i wędrując w stronę baru.
-2 razy jin z tonikiem poproszę.- w tym samym czasie gdy ona już wyciagala portfel i chciala zapłacić chłopak ubiegl ja i  powiedział-
-nie pozwolę solenizantce stawiać, nie ma mowy! - zaśmiał się i wziąl 2 szklanki z drinkami, nastepnie poszli w stronę stolika, który był pusty, więkscośc osob zajmowala parkiet. Stolik znajdował się trochę na uboczy wszystkich, dziewczynie wydało się to trochę nie zręczne jakby już obiecała mu za dużo, lecz nie zaprotestowała, usiadła.
-więc, chciałabym się dowiedzieć dlaczego rozmawiales na mój temat z Karmi - wypalila przerywając cisze, nastepnie aby zakryc jej wyraz twarzy -lekko czerwone policzki- sięgnęła po szklanke i upila łyka napoju. Jej podniebienie od razu rozpoznalo alkohol, chociaż nie był mocny uspokoil ją lekko. Spojrzała na Kevina, minę miał lekko zakłopotaną, jakby myślał jak wybrnąć z tej sytuacji. Karmi widząc to poczuła się trochę głupio.
-Dobra nieważne, może kiedyś mi powiesz- ugryzla się po tych slowach w jezyk. Kiedys jej powie? To tak jakby dawala mu nadzieje, ze coś kiedyś może być. - jak Ci mija wieczór? - nie wiedziała kompletnie co ma mu powiedziewc, nie była dobra w rozmowie z chłopakami, 17-letnia dziewczyna, unikala jak najbardziej kontaktów z chłopakami, myśląc do tej pory, ze oni wszyscy to swinie. Wlasnie do tej pory. Dzisiejszego wieczoru stalo się coś co zaczęło zastanawiac Amy czy naprawde tak jest.

~~~~~~~~~~~~~
kolejną część dodam już jutro :)

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego